Przejdź do treści

Malowanie boazerii DIY – metamorfoza korytarza krok po kroku

Opublikowano w Dom

Boazeria – HIT sprzed lat, który niestety lata świetności ma już dawno za sobą. Jako, że mieszkam w wiekowym, ponad trzydziestoletnim domu, również u mnie znajdowały się brzydkie, pomarańczowo-brązowe deski, które straszyły i zaciemniały korytarz.
Stwierdziłam, że trzeba coś z tym zrobić. 🙂 Przekopałam Internet w poszukiwaniu informacji – jak się w ogóle do tego zabrać. Znalazłam – trochę tu, trochę tam, dlatego postanowiłam napisać post, w którym osoba remontująca znajdzie wszystkie potrzebne informacje, jak dać drugie życie boazerii. 🙂

A wyglądało to tak:

Jak zacząć? – czyli słów kilka o matowieniu powierzchni.

Jedną z najważniejszych i niezbędnych czynności jest matowienie boazerii. Do tego konieczny będzie papier ścierny, maseczka ochronna na drogi oddechowe oraz dodatkowo, żeby oszczędzić czas – szlifierka. My zaopatrzyliśmy się zawczasu w szlifierkę z Lidla, na której temat będzie osobny post.

Szlifierką poszło w miarę sprawnie, oczywiście niektóre miejsca wymagały ręcznego doszlifowania papierem ściernym (krawędzie, inne miejsca trudno dostępne). Użyty przez nas papier ścierny miał gradację 100-120 i był „na materiale” a nie na papierze. Jest to o tyle ważne, że w przypadku szlifowania np barierki nie targał się i można było go przycinać bez problemu. Nie wybierajcie papieru o mniejszej gradacji (<100), ponieważ zostawi on zbyt głębokie rysy.
Najgorszy w szlifowaniu był wszechobecny pył. Na szczęście samo szlifowanie  i sprzątanie po nim trwało 2 dni, więc do przeżycia.

Poniżej zdjęcia w trakcie szlifowania.

Drugi etap – odpylenie.

Druga czynność, czyli odpylenie jest równie ważna jak pierwsza. Należy dokładnie odkurzyć i kilka razy przetrzeć szmatką na mokro zmatowioną boazerię, aby uniknąć odchodzenia farby w przyszłości. Niektórzy polecają użycie benzyny ekstrakcyjnej do przetarcia, ale my jej nie używaliśmy.

Trzeci etap – szpachlowanie.

Wszelkie dziury i szczeliny, które na pewno znajdują się w Waszej boazerii należy zaszpachlować. My użyliśmy szpachli do drewna firmy Altax w kolorze neutralnym, którą polecam, gdyż jest bardzo wydajna i sprawdziła się naprawdę rewelacyjnie. Jest gotowa do użycia bezpośrednio po otwarciu, wystarczy ją przełożyć do pojemniczka, wziąć szpachelkę i uzupełnić wszystkie dziury i szczeliny.

Po uzupełnieniu ubytków każde miejsce wygładzałam palcem zwilżonym wodą, dzięki temu nie było konieczności ponownego szlifowania, gdyż powierzchnia była idealnie gładka. Jeśli zdecydujecie się na inną szpachlę, dopytajcie, czy można ją malować, jest to niezbędne, żeby uzyskać ładny, spójny efekt.

Czwarty etap – malowanie boazerii.

Kiedy nasza boazeria jest już przygotowana zaczynamy najprzyjemniejsze czyli malowanie. Mamy dwie opcje wykończenia – transparentne, gdzie widać słoje drewna oraz kryjące, czyli deski są całkowicie pokryte farbą.

Jako, że nie chciałam, aby moja boazeria wyglądała jak „plastikowe panele z marketu”, stwierdziłam, że wybiorę opcję transparentną. Zachęcona zdjęciami z Internetu, kupiłam transparentną farbę Bloom firmy Liberon kolor zimowy szron i wykonałam próbę. Pomalowałam próbne deski dwa razy i myślałam, że się rozpłaczę. Wyglądało to jakby były one niedomyte, dodatkowo ciężko było uzyskać jednolitą strukturę. Było fatalnie, ale deski były już oszlifowane, więc trzeba było znaleźć inne rozwiązanie.

Z drżącym sercem kupiłam farbę Beckers Designer Universal, czyli emalię akrylową do drewna i metalu, wybrałam kolor biały. To był strzał w dziesiątkę.

Już po pierwszej warstwie efekt był milion razy lepszy niż przy farbie Bloom. Druga warstwa została nałożona zgodnie z opisem po 6 godzinach od poprzedniej. W moim przypadku zadowalający efekt uzyskałam po nałożeniu trzech cienkich warstw farby. Farba daje piękne półmatowe wykończenie i z całą pewnością mogę stwierdzić, że widać, że są to deski a nie panele pcv. Dodatkowo Farbą pomalowałam stary, aluminiowy kaloryfer, wcześniej został tylko umyty i odtłuszczony benzyną ekstrakcyjną. Do malowania używałam wyłącznie pędzelka o szerokości 6 cm. Bardzo ważne, żeby miał miękkie włosie i był dostosowany do szerokości desek. W moim przypadku nie sprawdził się wałeczek, ślizgał się i zostawiał smugi. Malowałam najpierw łączenia/szczeliny 3-4 desek a zaraz później uzupełniałam środek. Na koniec przejeżdżałam pędzlem z góry na dół każdą deskę osobno.

Jak to wygląda „po”:

Koszty

Koszty metamorfozy boazerii (30 m2) oraz korytarza (ściany 15 m2, sufit 12m2 + kaloryfer) były następujące:

papier ścierny – 4 arkusze x 2zł = 8 zł
papier ścierny w kostce – 5 zł
szpachla do drewna Altax – 4 opakowania po 10,20 = 40,80 zł
pędzelek do malowania boazerii – 4,5 zł
mała kuwetka na farbę do boazerii – 5,1 zł
farba Beckers Designer Universal white do boazerii (wydajność do 14 m2) – 6l x 48 = 288 zł
farba Beckers Designer Coulors light Grey do ścian 2,5L – 62 zł
farba Dulux acryl matt 3in1 do ścian 3l – 49,9 zł
taśmy malarskie – 3 x 2zł = 6 zł
folia ochronna – 10zł
szlifierka – 150zł, ale nie liczę jej do kosztu remontu, ponieważ zostaje i będzie dalej wykorzystywana
zapał i chęci – bezcenne 😉

całkowity koszt odnowy samej boazerii: 380,10 zł
całkowity koszt remontu korytarza: 478,2 zł

Dodatkowo potrzebna była duża kuweta na farbę do ścian i sufitów, wałek i rączka do wałka a także przedłużka (u nas kij od miotły), które miałam już w domu po poprzednim malowaniu.

Podsumowanie

Jaki jest efekt? Oceńcie sami. Ja jestem bardzo zadowolona, deski wyglądają elegancko i nowocześnie a korytarz stał się jasny i czysty. Remont trwał w sumie z przerwami około 6 dni (od rana do wieczora.. późnego wieczora:)), ale efekt jest tego wart.

Na koniec jeszcze zdjęcia „przed i po” 🙂

oraz korytarz z dodatkami w postaci obrazów i lustra:

W razie pytań – piszcie komentarze, jeśli tylko będę mogła, na pewno pomogę. 😉

Dodaj komentarz

8 komentarzy do "Malowanie boazerii DIY – metamorfoza korytarza krok po kroku"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Sievara
Gość

Witam, efekt bomba kawał naprawdę dobrej roboty!!!
P.S. patrząc na zdjęcia , a nie myślała Pani żeby ramki na zdjęcia oraz lustro zrobić w czarnym kontrastującym kolorze i zamiast firanki dać jasną najlepiej białą roletę Rzymską ( z tego, co wiem można kupić gotowe. Boki stopni też bym zrobiła na biało, a od góry bezpośrednie miejsce, gdzie stąpamy czarnym matowym albo przykleić wykładzinę np czarną.

Marek
Gość

Super wyszło ! W przyszłym tygodniu zabieram się za malowanie boazeri w domu. Niestety mam jej jeszcze więcej niż ty bo sięga do sufitu i oczywiście sufit też. Zastanawiam się nad malowaniem natryskiem, ale jeszcze pomyśle:) pozdrawiam

Rafał || 88geek.blogspot.com
Gość

Przez wiele lat mieszkałem w mieszkaniu w bloku, gdzie była właśnie tego typu boazeria. Zawsze jak tak sobie siedziałem i myślałem o tym jakby to mieszkanie było moje, to pierwsza rzecz jaką bym zrobił to zerwał właśnie tą nieszczęsną boazerię w ch.lerę.

Żeby to malować to nigdy by mi do głowy nie przyszło, a w sumie to ekonomiczny sposób żeby się pozbyć tego PRL-wskiego nastroju. Dzięki za inspirację i naukę, bo sam na prawdę bym nie wpadł na coś takiego, a malowanie wyjdzie szybciej i taniej jak zrywanie wszystkiego, a potem łatanie, równanie i malowanie ścian..

Aneta
Gość

Pięknie , bardzo mi się podoba

wpDiscuz